rozkaz

Jeszcze dodam że z tym waleniem w twarz jest tak, że zawsze może trafić kosa na kamień. Z mojej młodości znam fakt jak niepozorny z wyglądu kolega poskromił największego bandziora Buska – Zdroju i okolic, co opisała opisała nawet prasa kielecka.
Cytuje z relacji o tym zdarzeniu
„W roku 1967 w wigilijny mroźny dzień, od rana był w podróży, wracał z pracy do domu. W Busku – Zdroju miał przesiadkę na autobus, więc przerwę w podróży chciał wykorzystać na posiłek, w jedynej późnym wieczorem otwartej w mieście knajpie. W tej spelunie z wyszynkiem wódki i piwa, z dodatkiem firmowego bigosu spokojnie stanął w długiej kolejce, cierpliwie czekając na upragnioną gorącą herbatę z cytryną.

Uprawiasz ideologię. Tworzysz obraz Rycerza, który idzie przez życie policzkując kreatury. Sobie i podobnie myślącym przypisujesz przewagi moralne. W obszarze, który dyskutujemy, to broń ideologiczna, pozwalająca zohydzać przeciwników, integrować swoją grupę i zwiększać jej szanse na przejęcie władzy.

Uprawiasz ideologię. Tworzysz obraz Rycerza, który idzie przez życie policzkując kreatury. Sobie i podobnie myślącym przypisujesz przewagi moralne. W obszarze, który dyskutujemy, to broń ideologiczna, pozwalająca zohydzać przeciwników, integrować swoją grupę i zwiększać jej szanse na przejęcie władzy.
„Im więcej mówił o honorze, tym szybciej liczyliśmy nasze [srebrne] łyżki” – oto rzeczywistość, tak wygląda „honor”, który można zaobserwować w naturze, a Ty opowiadasz bajkę, gdyż to służy Twoim interesom. Zwróć łaskawie opróżnianie kanalizacji  uwagę, że mówimy o dwóch politykach, którzy są konkurentami i że honorem uniósł się ten, który z obrażania różnych osób i grup uczynił sposób na życie.
„Im więcej mówił o honorze, tym szybciej liczyliśmy nasze [srebrne] łyżki” – oto rzeczywistość, tak wygląda „honor”, który można zaobserwować w naturze, a Ty opowiadasz bajkę, gdyż to służy Twoim interesom. Zwróć łaskawie uwagę, że mówimy o dwóch politykach, którzy są konkurentami i że honorem uniósł się ten, który z obrażania różnych osób i grup uczynił sposób na życie.
Ciąg dalszy relacjonuję na poły za gazetą, na poły za opowieścią Jurka.
– Drzwi z hukiem otworzyły się na oścież i w oparach zimowego powietrza ukazał się potężny osobnik, na oko ważący 140 kg, postrach miasta. Od samego progu wrzasnął „sp…..chamy” i zaczął brutalnie usuwać z kolejki stojących za mną przestraszonych ludzi. Kątem oka widziałem, jak większość z nich padała na ziemię po jego potężnych uderzeniach lub kopniakach. Kosił i krzyczał „dawać wódkę”. Sytuacja była groźna. Zdążyłem pomyśleć, że nic nie zjem, ale w gębę mogę dostać. Nagle na swojej szyi poczułem jego oddech i usłyszałem ryk: „Ty ch… złaź z drogi! Instynktownie się uchyliłem, a jednocześnie otrzymałem silny cios w bark. Tylko dzięki balustradzie baru nie zwaliłem się z nóg. Moja reakcja była błyskawiczna. Zrobiłem skręt na prawej nodze i lewą pieścią z całą mocą walnąłem olbrzyma w jego podbródek. Zachwiał się, poprawiłem nogą w jego kolano. Padł na najbliższy stolik, przewracając się razem z nim jak rażony piorunem. ”