niepłodność

O ie ja rozumiem problem, to in viitro – zapłodnienie pozaustrojowe – nie jest leczeniem bezpłodności, jest ominięciem bezpłodności, nawet po urodzeniu dziecka tak stworzonego para nadal pozostaje bezpłodna.

Co do samej metody nie mam zastrzeżeń, ne jestem księdzem. Ale jako podatnik mam zastrzeżenia zasadnicze – to moich podatków nie ma już a co służba zdrowia wydawać ? Brak pieniędzy na leczenie ludzi chorych a wydaje się kasę na zachcianki ? Jak ja chcę mieć samochód to kupuję go za swoje pieniądze, nie idę do państwa z prośbą “kupcie mi bo ja chcę mieć”. Jak in vitro będzie finansowane z prywatnych pieniędzy – życzę powodzenia i tuzina dzieciaków, ale moje podatki proszę wydawać na pilniejsze potrzeby. Na 100% pewien jesteś, że twoje dziecko nie ma wad genetycznych? Przecież Natura sama wam powiedziała, że nie powinniście mieć dzieci. To nie ma nic, ale to absolutnie nic wspólnego z jakąkolwiek religią, a bardzo dużo wspólnego z genetyką i generalnie biologią. Pogarszanie puli genetycznej ludzkości poprzez zapładnianie in vitro jajeczek, które są najzwyczajniej w świecie wadliwe (albo też zapładnianie zdrowych jajeczek przez wadliwe plemniki, co zresztą na to samo przecież wychodzi) powoduje bowiem stopniową degenerację naszych genów. Skutki tego będą zaś widoczne dopiero za kilka pokoleń, kiedy to nawet już in vitro nie uratuje ludzkości przed wymarciem. Ale cóż, w twoim przypadku zwyciężyła prywata nad interesem ludzkości.  Czytam ten artykuł i robi mi się przykro bo nie został on rzetelnie przygotowany… Przez ponad 3 lata staraliśmy się z mężem zajść w ciążę. W końcu poddaliśmy się i wybraliśmy do kliniki Inv**** w Warszawie. Myśleliśmy, że dowiemy się co nam dolega, czy są jakieś fizjologiczne lub genetyczne problemy. Tymczasem nikt nie sprawdził mi drożności jajowodów, nie zrobiono nam testów genetycznych. Leczenie rozpoczęło się od określenia jakości nasienia i monitorowania cyklu oraz terapii hormonalnej (stymulacja jajników) tak aby wstrzelić się z zabiegiem… Tyle że nawet nie stwierdzono, co jest przyczyną niepłodności. A my nie chcemy in vitro. U ginekologa dowiedziałam się że nie leczy się niepłodności w przychodni, bo dotacje na ten cel mają kliniki leczenia niepłodności… Mam nadzieję, że dojdzie w końcu do regulacji prawnych i standardów leczenia w tej materii i że specjaliści zaczną leczyć pary, które da się wyleczyć. Pozostałym zostanie in vitro. Ewentualnie adopcja…