droga

Na naszą sytuację można spojrzeć dwojako. Można spoglądać na gospodarkę z dwóch perspektyw: rynku pracy i pracowników, oraz kapitału i inwestorów, no i pożal się boże, rządu Tuska. Z pierwszego widać tylko niski udział płac w PKB (ale czy rosnący na przestrzeni 20+ lat? – tego nikt nie zauważy), wysokie bezrobocie, emigracja zarobkowa, coraz mniej pracy, nic tylko przejść na zasiłek państwowy i walczyć o to, aby był jak najwyższy. A ci którzy pracują, niech zarabiają krocie wymyślając cuda niewidy technik (a kto je wdroży inwestując w nowe linie produkcyjne i produkty, produkty sprzeda, kto na tym zarobi?)
Druga perspektywa, nazwijmy ją – ekonomii neoklasycznej, powie nam o wzroście aktywizacji zawodowej Polek i Polaków (dane procentowe łatwo znaleźć w sieci), o zbliżaniu się pod tym względem do średniej europejskiej, o systematycznym wzroście zatrudnienia w firmach prywatnych, o systematycznym wzroście zarobków (realnych, po odjęciu inflacji). Inwestor i przedsiębiorca, gdy ma dostęp do pracowników, to będzie skłonny zatrudniać te wolne masy i nie bawić się w nowe technologie, ryzykowne, konkurencyjne, wcale nie preferowane publicznie, bo najważniejsza jest walka z bezrobociem. Na tę walkę rząd wydaje, a nie na inowacje i technologie, które tę walkę utrudnią zmniejszając zatrudnienie i kierując kapitał w sektory wyższych technologii. Ale te priorytety powoli się zmieniają w Polsce.

Zwróć jednak uwagę jak bardzo zbliżone do naszych są statystyki w wschodnich landach. Nawet bezrobocie (wg. Eurostatu ) jest prawie identyczne. Przypomnieć jednak należy, że nie startowali z identycznego pułapu jak my a zamożny brat, zasilił ich landy bagatela 1,5 biliona euro. Zwróć też uwagę, że tych gigantycznych kwot, nie pompowano w odziedziczoną po NRD gospodarkę z innego kosmosu aby podtrzymać ją dla samego tylko podtrzymania ale prywatyzowano nie bacząc na pochodzenie kapitału i księgową wartość przedsiębiorstw. Jednym słowem, jakby powiedział prof. Kieżun, skolonizowano. To co zostało po NRD, padło prawie w całości. Dlaczego tak się stało i dlaczego racjonalni i pragmatyczni Niemcy nie zadbali o ten narodowy majątek i nie ,,czerpią z nich długofalowych korzyści” pytać należy ekonomistów przed epokowych, którzy podobno wiedzą, że dało się inaczej, mądrzej.
To z grubsza koniec analogi z naszą gospodarką bo Ossi, po zmianie systemu nie rzucili się w biznesy jak my, tylko na zapomogi i pracę w zachodnich landach. Pewnie dla tego to Ossi, tak mizernie dokładają do PKB Niemiec a o udziale w eksporcie, szkoda gadać. Chociaż stocznia w Rostoku, coś jeszcze produkuje…