działki

Mam niezabudowaną działkę. Być może kiedyś coś na niej postawię lub sprzedam ją. Na razie ładnie rośnie trawniczek. Działka nie ma żadnych mediów i z grubsza wiem, że ze względu na jej skomplikowane usytuowanie i kształt – ciągnięcie instalacji może być dość trudne i kosztowne (daleko do drogi, niektóre media trzebaby wyciągać od sąsiadów, itd.)

Aż tu powstaje pewna okazja. Na sąsiednim polu po kapuście powstaje osiedle bliźniaków. Deweloper przyciągnął do niego prąd, wodę, gaz i kanalizację. Te wszystkie rzeczy będą 4 metry od granicy mojej działki. Rozmawiałem zapoznawczo – sensowny człowiek, sugeruje bym sobie to wszystko przeciągnął do siebie póki jest budowa, bo potem trzeba będzie się dogadywać z sąsiadami i przekopywać im ogródki.
Udało mi sie dowiedzieć, że w tej chwili do czasu decyzji o dotacji właściciel nie może dokonywać zmian. Moje pytanie brzmi czy jeśli ja zostanę nowym właścielem działki, to czy mogę się nie zgodzić na taki przebieg kanalizacji skoro projekt ma już zgodę na budowę? Dla mnie byłoby znacznie wygodniej, żeby kanalizacja przbiegała z drugiej strony mojej działki, dokładniej wytyczoną drogą dojazdową(będę miała połowę udziałów, drugą połowę obecny właściel działki- nie idą tą drogą żadne inne media). Drogi nie było w planie podczas tworzenia planu, ponieważ działki zostały podzielone później. Dostęp do ewentualnych napraw byłby bezproblemowy, a ja nie miałabym problemu z nasadzeniami na działce(koniecznymi- działka w terenie bardzo wietrznym). Działka nie jest szeroka i nie chciałabym mieć jeszcze 4 m wyłaczenia z nasadzeń.
Spadki są takie same z każdej stony działki, więc myślę, że to nie stanowiłoby problemu. W urzędzie, który projektem się aktualnie zajmuje uzyskałam informację, że o takie zmiany mogę wnosić jak już zostanie przyznana dotacja i wybrany wykonawca i w obrębie jednej działki nie ma ponoć problemu Czy rzeczywiście tak jest? Czy będę musiała płacić za przeprojektowanie? Proszę o pomoc. W piątek jesteśmy umówieni na podpisanie umowy przedwstępnej. Podsyłam bardzo profesjonalną mapkę poglądową:)
Droga jest, ale wspólnotowa…właściwie to nie bardzo w ogóle wiem po co ta kanalizacja tam idzie, bo wszystkie okoliczne działki są podpięte do kanalizacji….i teraz jeśli wszystko płynie w dół, to zupełnie bezsensu jest kanalizacja przez nasze potencjalne działki, jeśli w górę, to gdzie jest przepompownia? O pisemną zgodę jutro jadę zapytać i o przepompownię też. Gmina…hmm…:D Pani od spraw wod kan w gminie nie ma pojęcia, że jest jakiś projekt dla tej okolicy…także…eghm… Dopytam też o namiar na projektanta, budowa przyłączy wodno-kanalizacyjnych może się uda z nim ustalić czy coś da się zmienić. Jak wygląda kwestia służebności, jeśli obecny właściciel wyraził zgodę na piśmie a w proponowanej umowie przedwstępnej jest zapis, że działka nie ma obciążeń ani służebności?

Pchać sie w taką działkę? Jak policzyłam to około 5 a mam wyłączonych z nasadzeń i użytku w sumie… no zniechęcające, z drugiej strony kanalizacja na działce obniży pewnie koszty przyłączenia do kanalizacji;)
Wg mnie jeżeli nie ma konieczności wykonania tej kanalizacji żebyście mogli się wpiąć do ks to próbowałbym pozbyć się jej z działki. Jeżeli nie to żądałbym ustanowienia odpłatnej służebności na Waszą rzecz, wtedy gmina być może sama zrezygnuje z tej części.

A ta pani to pełna kompetencja, uderzyłbym do wójta czy do kogo tam macie.

Ogólnie każda działka na której znajdują się jakieś obce sieci lub urządzenia bardzo traci na wartości

Niczego specjalnego się oczywiście nie dowiedziałam. Prywatnie tyle tylko, że technicznych przeszkód do przeprowadzenia kanalizacji drogą wewnętrzną nie ma, przepompowni nie ma, kopią po prostu coraz głębiej pod górkę. Tragedii też nie ma w sumie. Dostaliśmy ksero projektu i po wymierzeniu moja mapa jest zupełnie nieprofesjonalna, bo kanalizacja wchodzi nam na działkę po 25 m dopiero.
Widzę szansę w dogadaniu się z właścicielami działki po drugiej stronie drogi wewnętrznej. W obecnym projekcie oni nadal nie mają kanalizacji, a do podpięcia się mają daleko (plus zgody, dużoooo zgód). Zakładam, że jeśli wnioski pójdą od nas i od nich, to może szansa jest większa.

A co do służebności. Obecny właściciel zgodę na kanalizację wyraził na piśmie, ale nie pokazano mi tej zgody, więc nie wiem w jakiej formie. Jeżeli np podpisał oświadczenie, że równocześnie rezygnuje z ewentualnych roszczeń finansowych, to czy ja po podpisaniu aktu notarialnego mogę ubiegać się o wypłatę służebności? Jakiego rzędu mogą to być kwoty zakładając, że tracę z użytku 5 arów, a m2 kosztuje w tej okolicy ok 70 zł (średnio). Chyba ją mimo wszystko kupimy, bo jest w cudownym miejscu baaaardzo widokowym (no co tu dużo mówić ludzie pokonują setki kilometrów, żeby mieć na tydzień urlopu takie widoki) z dobrym dojazdem i w dobrej dla nas cenie. Gdyby coś z tej służebności udało się ugrać, to w sumie byłoby naprawdę fajnie. (zakładam, że kanalizacja nowo wybudowana ma małą awaryjność;) – optymizm? czy głupota?)

I moje pytanie,
- czy mogę zrobić takie przyłącza, do których nie będzie na razie (przez x lat) żadnych odbiorników? Nie wiem, jakieś zaślepione rury, które kiedyś odkryjemy, ale będą już leżały na naszej działce? Tak by nie wiązało się to z żadnymi stałymi umowami z wodociągami, gazownią i miesięcznymi opłatami. No może poza prądem, który mogę już teraz zainstalować i używać. A więc woda, kanalizacja i gaz. Czy takie coś można zrobić i jak?