deweloperzy kontratakują

Mimo odczuwalnych skutków spowolnienia gospodarczego, trudnej sytuacji na rynku pracy, a także na przekór bankom zaostrzającym kryteria udzielania kredytów, rośnie sprzedaż mieszkań – oceniają eksperci. Darmozjady bankowe już szykują podwyżki oprocentowania kredytu. Jak się waliło to pomocy jak się poprawiło to za pomoc wyciągnąć ile się da.Logika niema tu nic wspólnego z rzeczywistością skoro ludzie chcą brać kredyty należałoby obniżać a nie zniechęcać do brania. Ale to wszyscy powtarzają to Polska właśnie. Sprzedaż wzrosła pod koniec roku, bo od stycznia niezbędny jest wkład własny aby zaciągnąć kredyt, a mało kto ma gotówkę przy tych głodowych płacach i wysokich cenach trudno cokolwiek odłożyć. W styczniu, najpóźniej w lutym ceny spadną. Nie dajcie się nabrać na tego typu artykuły. Znajomy pracuję w agencji nieruchomości…zero ruchu …niewielkie zainteresowanie mieszkaniami. Zmniejszamy ceny …i tak to nie pomaga. Po prostu w chwili obecnej mieszkania są zdecydowanie za drogie w stosunku do siły nabywczej naszej złotówki. Więc artykuł to zwykłe pie…..nie bez sensu. Jeszcze raz…nie wierzcie…pozdrawiam nie naiwnych. mieszkania kupują ludzie pokroju Bielecki, Rostowski. W bankach za chwile za lokaty będziemy dopłacać. Ci ludzie nie maja gdzie inwestować pieniądze. Wiec ci, którzy maja nadwyżkę kasy kupują mieszkania na wynajem. Druga sprawa to kretyński pomysł tych dopłat na zakup mieszkania. Przywiązują tym ludzi do miejsca. Późniejsza utrata pracy powoduje,iż ludzie nie mogą przemieszczać się za praca. Powinni dopłacać rodzinom dzietnym do wynajmu lub ulgi na opłaty. To szalony wzrost cen czy wzrost popytu? Bo rozumiem, że popyt wzrósł skoro ceny mieszkań osiągnęły dno i jest szansa na zakup po dobrej cenie. Ale skoro nie ma pracy i ciężko dostać kredyt to niby skąd ma się wziąć na rynku pieniądz, który podtrzyma ten popyt? Część pieniędzy to pewnie kasa wycofana z marnie oprocentowanych lokat bankowych które bogaci postanowili zainwestować w mieszkania na wynajem. Ale ten pieniądz się skończy, a szary człowiek zarabiający 1500 zł na rękę kredytu nie dostanie. Artykuł sponsorowany przy deweloperów, których mieszkania stoją puste już od 4 lat. Tylko totalny leming-idiota uwierzy w to co napisane w tym artykułe. Nie trzeba być zbytnio bystrym, aby zauważyć, że obecnie ceny ogłoszeniowe tych mieszkań są przeszacowane o jakieś 100% co do faktycznej wartości takiej nieruchomości, w skład której wchodzą właśnie takie sprawy jak bezrobocie, wysokość zarobków i ogólny poziom życia. Mieli swoje 5 minut w latach 2006-2008 kiedy to bańka cenowa urosła do nierealnych wartości. Ale to se ne wrati.