Auto

A ja odradzam wszystkim zakupu VW jetty i golfa z 2005 roku o pojemności 2.5 litra wyprodukowane w meksyku w tych modelach montowano wadliwe napinacze łańcucha rozrządu i wystarczył przebieg między 100 a 150 tyś i silnik do remontu koszt takiej naprawy na oryginalnych częściach to 8000 km , a VW wie ale akcji serwisowych nie ogłaszał i nie ogłasza , a już nie wspomnę o reklamacji. DNO po prostu DNO.

A ja sie pytam gdzie Toyota w tym zestawieniu,przecież prowadzi regularnie akcje serwisowe i za kazdym razem wzywa miliony aut do poprawy i to auta do pięciu lat, nawet Lexus ma regularne akcje serwisowe, uważany przez co niektórych za klase premium, premium w śród marginesu społecznego. kazde auto bylo dobre do 2002r potem audi i inne marki juz tak nie cynkowały aut i sypia sie jak cholera no i te nowe silniki miały być dobre a jak coś już padnie to portfel maleje i to o sporo sumkę i to ma być dobre? dla kogo? ja jestem za autami z przed 2000 r bo w nich co po niektóre rzeczy sam zrobię a te nowe to h….. z nimi sama elektryka a jak sam chcesz co zrobić to już auta nie odpalisz bo jakiś błąd ci wyskoczy (niektóre) i tak znów serwis i spory koszt. Określenie “awaryjny japończyk” według mnie uważam za niejednoznaczne i ogólnikowe. Nigdzie w powyższym artykule nie zauważyłem marki HONDA która jest moim faworytem, która jest według mnie głównym “japońskim” producentem samochodów i która moim zdaniem wciąż góruje pod względem bezawaryjności czy to w postaci samochodu czy motocykla. Sam miałem trzy hondy w życiu i żadna mnie nie zawiozła.